27.06

WiG: Cześć Andrzeju, zacznijmy od podstawowego pytanie - dlaczego wybrałeś naszą szkołę jazdy? ;)

Andrzej: Z polecenia koleżanki, akurat robiła kurs i była zachwycona. Ja natomiast byłem sceptycznie nastawiony, myślałem, że może kobieta nie ma aż takich wymagań, jeśli chodzi o naukę jazdy motocyklem. Poza tym nigdy nie prowadziłem motocykla, co dodatkowo mnie stresowało - owszem „kręciło” mnie to od dziecka, ryk silnika, prędkość itd., ale do prowadzenia musiałem „dorosnąć”.
Pewnego dnia zadałem sobie pytanie - jeśli nie teraz to kiedy i dlaczego nie teraz? (wiem, że brzmi to jak z taniego filmu klasy B, ale tak bylo ;) ). Dwa miesiące po tym pytaniu, miałem już „papier” w kieszeni. Decyzji nie żałuję, wręcz przeciwnie - każdemu polecam. Opowieści to jedno, a atmosfera podczas nauki to zupełnie co innego. Ta u Was była i jest po prostu świetna!

WiG: Dzięki! Ogromnie się cieszymy, że jesteś zadowolony z kursu. Wspomniałeś, że wcześniej nie jeździłeś na motocyklu. Stąd moje pytanie - kiedy kupiłeś pierwsze moto i jakie?

Andrzej: Moim pierwszym motocyklem jest Suzuki DL 1000 V- Strom, kupiony 3 miesiące temu.  Przed zakupem prowadziłem MT07 podczas nauki w szkole jazdy, wyjezdziłem 5 h i kupiłem DLa. Wcześniej jak już mówiłem, nie prowadziłem i nie posiadałem żadnego motocykla.

WiG: A skąd pomysł z wyprawą?

Andrzej: Z dwóch powodów. Po pierwsze: marzenia się NIE spełniają - trzeba je samemu zrealizować! Nikt tego za nas nie zrobi - trzeba działać, a motocykl i wyjazdy były i są moim marzeniem, które staram się spełniać. Po drugie: jazda na moto pokazuje mi, jak można zapomnieć o "problemach dnia codziennego". Potrzebuję wyczyścić sobie głowę, uspokoić myśli i poukładać wszystko. Jestem pewien, że dzięki tej wycieczce mi się to uda!

WiG: Z pewnością! Czy na wyprawę jedziesz jakimś specjalnym motocyklem oraz czy zabierasz kogoś ze sobą?

Andrzej: Jadę moim poczciwym Suzuki. Podróż planuję odbyć zupełnie sam, oczywiście liczę, że poznam wielu wspaniałych ludzi na trasie, ale przede wszystkim jadę dla siebie i pod siebie - własnym tempem.

WiG: Przed tobą 3000 kilometrów - jedziesz na wybrzeże Chorwacji, ale także do Bośni i Hercegowiny. Dlaczego w takie miejsca?

Andrzej: Powodów jest kilka. Tak jak powiedziałaś, celem mojej wyprawy jest wybrzeże Chorwacji, następnie Bośnia i Hercegowina z Mostarem i Sarajewem. W Chorwacji byłem już kilka razy samochodem, więc wiem, czego mogę się mniej więcej spodziewać. Bośnia to zupełnie coś nowego, a ja lubię nowości. Wszędzie jest stosunkowo bliskow, więc obawy są nieco mniejsze, mimo że do pokonania sporo kilometrów.

WiG: A gdzie planujesz nocować?

Andrzej: Generalnie staram się nie planować - zabieram namiot i śpiwór. :) Liczę, ze to wystarczy, ale Apartmani w Chorwacji z miękkim łóżkiem też z pewnością odwiedzę.

WiG: Rozumiem, że jesteś przygotowany na różnego rodzaju „atrakcje” w trasie? ;)

Andrzej: Bośnia to jedna wielka niewiadoma, wymaganie jest jedno, motocykl ma byc bezpieczny - to wszystko. Generalnie jestem człowiekiem, którybez problemu nawiązuje relacje i kontakt z innymi ludźmi. Szczerze? Liczę, że to wystarczy, wszędzie można spotkać ludzi i masa z nich chętnie pomaga. Ja wierzę w ludzi. :)

WiG: W jakich ramach czasowych planujesz się zamknąć?

Andrzej: Wyjeżdżam 28. czerwca, do Wrocławia planuję wrócić 8 lub 9 lipca

WiG: Będziemy relacjonować „na żywo” Twoją wyprawę dzięki wydarzeniu na Facebooku. Zapewnisz widzom trochę emocji? ;)

Andrzej: Myślę, że z tym nie powinno być problemu. :) Trzymajcie kciuki !